Krzysztof Ogonowski wrobiony w porwanie brytyjskiego dziecka. Flint

Krzysztof Ogonowski wrobiony w porwanie brytyjskiej dziewczynki.

 

Oto przykład jak łatwo można zniesławić i wydać wyrok na człowieku w oczach społeczeństwa. Krzysztof Ogonowski oskarżony o próbę porwania 4-letniej brytyjskiej dziewczynki. Zlinczowany, osądzony i zwyzywany na podstawie zeznań 4-letniego dziecka, które jak się później okazuje, zeznaje to, co kazali jej rodzice — para Anglików.

Przypomnijmy sprawę:

20 sierpnia 2017 rok godzina 12 w południe pan Krzysztof szedł do sklepu ulicami miasta Flint w Wielkiej Brytanii. W tym czasie odbywał się festiwal tańca Morris w pobliżu centrum rekreacji. Na nagraniu z przesłuchania Ogonowskiego, zarzuca mu się, że powiedział dziecku, że zamierza zabrać ją na zakupy i na basen. Podejrzewa się, że Ogonowski złapał ją za rękę, ale puścił, gdy kobieta zobaczyła, co się dzieje i zaczęła krzyczeć. Podbiegła do dziewczynki i zabrała ją z powrotem do matki.

Dziś, po wielu próbach udało nam się dotrzeć do pana Krzysztofa, który jest już na wolności oczyszczony z wszelkich zarzutów.

To był zwykły wolny dzień od pracy, sadziłem kwiatki w ogródku. Nic nie zapowiadało takiej tragedii, jaką przeżyłem, – wspomina pan Krzysztof, w rozmowie z dziennikarką ŚLEDCZY24

Wyszedłem do sklepu, na zakupy. Przeszedłem skrótem wzdłuż boiska, na którym odbywała się jakaś impreza, nawet nie wiem co to była za impreza — dodaje.

Dochodząc do drugiego końca boiska, usłyszałem krzyk, odwróciłem się i ujrzałem, że biegnie za mną dwóch mężczyzn…Stanąłem, byłem zdezorientowany… obaj się na mnie rzucili, okładali mnie pięściami, zacząłem uciekać. Pierwsze co mi przyszło do głowy to ucieczka na policje, która znajdowała się nieopodal właśnie tego miejsca.

Niestety udało mi się tylko przebiec około 100 metrów, mam 50 lat młody już nie jestem.
Uciekając, odwróciłem się, biegło za mną już czterech mężczyzn i kobieta. Zatrzymałem się i ponownie zostałem pobity. Podeszła do mnie kobieta i zrobiła mi zdjęcie. Zaczęli coś do mnie krzyczeć, ale nic nie zrozumiałem, przecież nie znam języka angielskiego. Po chwili przyjechała policja, zakuli mnie w kajdanki i zabrali na posterunek policji. Przez około pięć godzin siedziałem zamknięty w pokoju, nie wiedząc co się dzieje. Nagle do pokoju weszła kobieta, przedstawiła się jako polski tłumacz. Powiedziała mi, że zostałem oskarżony o próbę porwania dziecka. Zamarłem…

Parę godzin później zostałem przewieziony do aresztu, gdzie miałem czekać na sprawę sądową. Nikt nie chciał mnie słuchać, nikt nie chciał mi wyjaśnić, co się dzieje. Trafiłem do aresztu na 4- miesiące. To, co tam przeżyłem, nie życzę najgorszemu wrogowi. Po 4 – miesiącach odbyła się sprawa sądowa, na której zostałem uniewinniony. Zabawne jest to, że tłumacz, który towarzyszył mi podczas rozprawy, przetłumaczył mi ,,Jest pan Winny,, – nogi ugięły mi się jak z waty. Po czym dodał ,, nie przepraszam- nie winny,,

Po rozprawie zostałem przewieziony z powrotem do aresztu, aby odebrać swoje rzeczy. Wypuścili mnie około godziny 19, było już ciemno, nie wiedziałem nawet, w jakim mieście jestem. Bóg mi dopomógł, nieopodal był przystanek autobusowy, na którym stała pani. Okazało się, że to Polka. Kobieta pokierowała mnie, w którą stronę mam się udać, aby dotrzeć do domu.

Właśnie… Dom.. eh, domu już nie miałem od miesiąca, mimo tego, iż wszystkie opłaty zostały zamieszczone, właściciel mnie wyrzucił. Straciłem wszystko. Całe wyposażenie domu zostało okradzione lub sprzedane. Wszystkie moje pamiątki rodzinne, dokumenty, rzeczy osobiste, nie ma nic. I nikt nie wie, co się z tym stało. Policja powiedziała mi, że oni nie mogą się tym zająć.

Dziś mieszkam kątem u kolegi, to on jako jedyny podał mi rękę, dla innych jestem pedofilem, złoczyńcą, dnem. Polacy, Anglicy wszyscy mnie nienawidzą. Zniszczyli mi życie, zostałem bez niczego. Przez to wszystko tracę pamięć, boję się wyjść do sklepu po chleb, czuje się, jak bym umarł. Do dziś nie wiem, dlaczego to na mnie trafiło.

Pan Krzysztof w rozmowie z dziennikarką ŚLEDCZY24 nie wstydził się łez i emocji, z jakimi zmaga się sam od ponad 6 miesięcy. Do Anglii przybył w 2008 roku. Od tamtego czasu pracuje na stałe w jednej z fabryk.Jest wzorowym pracownikiem, nigdy nie było z nim żadnych problemów, ciężko jest uwierzyć, w to, co się stało – komentuje manager firmy, w której pracuje Pan Krzysztof.

Mieszkał w wynajętym domu nieopodal miejsca pracy, wszystkie swoje pieniądze wkładał w remont. Chciał ściągnąć swoją narzeczoną wziąć z nią ślub. Dziś nie ma nic — dodaje pan Włodzimierz Maciejewski przyjaciel Krzysztofa.

Z akta sprawy dowiadujemy się, że pan Krzysztof spędził 4 miesiące w areszcie na podstawie zeznań trzech świadków (dodajmy, że świadkowie byli ze sobą spokrewnieni) oraz 4-letniej dziewczynki. Jak się okazuje w aktach, jest napisane: 4- letnia dziewczynka zeznała to, co powiedzieli jej rodzice.

Widziałam, jak prowadził dziewczynkę za rękę — zeznał jeden ze świadków.Jak do Niego podeszłam, powiedział mi, że chciał zabrać moją córkę na lody i basen — zeznaje matka dziecka. Pan Krzysztof nigdy nie miał problemów z prawem ani w Polsce, ani w Anglii — czytamy dalej w aktach sprawy.

Dziś Pan Krzysztof jest wolnym człowiekiem oczyszczonym ze wszelkich zarzutów. Kosztem wszystkiego, co miał. Matka dziewczynki nie chciała komentować sprawy. Pan Krzysztof również nie został przeproszony przez żadnego ze świadków czy też napastników.

Sprawą zajął się portal http://sledczy24.pl

Kobieta angielka zrobiła mu zdjęcie.

13 lutego 2018