Zamach Smoleńsk zamieszani Polacy, Premier Tusk i szef BOR pod Trybunał Stanu

szef

Polska

Szerokich echem odbywa się Polsce popularyzacja książki Jürgena Rotha „Smoleńsk. Spisek, który zmienił świat”. Niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu 

Spisek, który zmienił świat”. Niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej wraz z załącznikami. 

Pada w nim nazwisko rosyjskiego generała, który według źródła BND miał przyjąć od polskiego polityka zlecenie dokonania zamachu.

Przedmowa

Historia raportu Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) z marca 2014 roku, którego fragmenty znalazły się w wydanej rok później publikacji Tajne akta S, jest pod każdym względem pouczająca. Jeszcze zanim książka ukazała się na rynku, ogłoszono w Polsce, że istnieje dokument, który poświadcza, iż katastrofa samolotu ­Tu-154M z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie nie była „wypadkiem”, lecz zamachem. Zlecenie zamachu pochodziło „bezpośrednio” od wysokiego rangą polskiego polityka i było skierowane do generała rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), jednak nazwisko zleceniodawcy nigdy nie zostało podane do publicznej wiadomości. Fragmentaryczna znajomość dokumentu BND wystarczyła, by wywołać w Polsce gorącą dyskusję, mimo że chodziło jedynie o raport źródłowy funkcjonariusza BND, a nie o oficjalne oświadczenie tej służby. Tymczasem polskie media niejednokrotnie utożsamiały ów dokument z urzędowym stanowiskiem niemieckiego wywiadu, zaopatrując go dodatkowo w komentarz polityczny.

W przeddzień premiery Tajnych akt S głos zabrał rzecznik BND, który oświadczył polskim dziennikarzom, że choć szukano odnośnego dokumentu w wewnętrznych zasobach, nie udało się go zlokalizować. Podkreślał, iż nie można też wykluczyć fałszerstwa, ponieważ BND nigdy się nie wypowiadała na temat Smoleńska. W dotychczasowej historii tej służby nigdy nie zdarzyło się, aby jej rzecznik udzielał dziennikarzom wywiadu na temat konkretnej sprawy, w dodatku na żywo, przed kamerami. Co więcej, w momencie składania tego oświadczenia w ogóle nie było jeszcze wiadomo, jakie informacje na temat dokumentu BND zamieściłem w książce.

7 kwietnia 2015 roku dziennik „Stuttgarter Zeitung” donosił: „Niemiecki wywiad zdecydowanie odrzuca tego rodzaju tezę. »BND nigdy nie twierdziła — a już na pewno nie informowała rządu federalnego — że tragedia z 2010 roku była wynikiem zamachu«, powiedział StZ rzecznik BND Martin Heinemann. Jak podkreślił, nie jest mu również znany przywoływany w książce dokument. »Bezzwłocznie wszczęte poszukiwania dokumentu z marca 2014 roku nie przyniosły rezultatu. Na obecnym etapie nie można ostatecznie stwierdzić, czy mogło dojść do fałszerstwa« — dodał rzecznik”.

Faktem jest, że BND gorączkowo szukała „nieszczelnego źródła”, i nawet je znalazła. Jednak wobec autora raportu źródłowego nie wyciągnięto żadnych konsekwencji. Wręcz przeciwnie, był on raczej chwalony niż dyscyplinowany wewnątrz aparatu wywiadowczego.

Czym jest raport źródłowy funkcjonariusza BND? Współpracownik wywiadu prowadzi rozmowy z ważnymi osobistościami, dokonuje oceny zdobytych informacji, sporządza dokument, który następnie wysyła swoim przełożonym. Oni jeszcze raz analizują materiał i jeśli uznają, że jest cenny, przedkładają go kierownictwu służby. Do przekazania materiału może nie dojść choćby wówczas, gdy przełożeni funkcjonariusza BND uznają dane źródła za niewiarygodne lub stosowne argumenty natury politycznej będą przemawiały za tym, by odnośny raport zniknął w trezorze; wbrew pozorom taka sytuacja nie należy wcale do rzadkości. Cytowany przeze mnie raport źródłowy BND bazował bezsprzecznie na dwóch poważnych źródłach. Fakt, że oba całkowicie niezależnie od siebie zeznały w sprawie katastrofy samolotu ­Tu-154M dokładnie to samo, wysoko stawia ich wiarygodność i wartość przekazanych informacji.

Powodowany sumą dotychczasowych przemyśleń i wniosków oraz zmianą sytuacji politycznej w Polsce postanowiłem przedstawić opinii publicznej kolejną publikację, w której rozszerzam swój punkt widzenia na tragedię smoleńską z 10 kwietnia 2010 roku. Aby umożliwić czytelnikowi dokonanie samodzielnej oceny, zacytuję w całości raport BND wraz z załącznikami, z zachowaniem niezbędnych zaczernień wrażliwych danych:

Strona 1:
Godło Republiki Federalnej Niemiec
Federalna Służba Wywiadowcza [Bundesnachrichtendienst]
TAJNE AKTA [VS — GEHEIM]
Przesłanie informacji per SPECAC KEY …..
Do AL I (DEPARTAMENTU/ODDZIAŁU I)
290314
Możliwym wyjaśnieniem przyczyny katastrofy ­Tu-154 z 10.04.2010 w Smoleńsku jest wysoce prawdopodobny zamach przy użyciu materiałów wybuchowych przeprowadzony przez oddział FSB/Połtawa pod dowództwem generała Jurija Desinowa/Moskwa.

Strona 2:
Zostało to potwierdzone przez wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K. [miejscowość zaczerniona], Roberta [nazwisko zaczernione]. Robert [nazwisko zaczernione] w czasie sporządzania raportu przez [funkcja zaczerniona] był pułkownikiem polskiego wywiadu wojskowego, czyli zna bardzo dobrze wewnętrzne życie tej służby.

Zgodnie z opisem Roberta [nazwisko zaczernione] zlecenie dotyczące przeprowadzenia zamachu na ­Tu-154 pochodziło bezpośrednio od [funkcja zaczerniona] T. [nazwisko wysokiej rangi polskiego polityka zaczernione] do Desinowa. Nie udało się ustalić, gdzie i kiedy do tego doszło.

Desinow miał następnie nawiązać kontakt ze stacjonującą w Połtawie/Ukraina grupą operacyjną Dmytra Stelanowego. Miało to nastąpić około 1.04.2010. Stelanowy oraz cała jego grupa operacyjna, w której skład wchodzi 15 etatowych funkcjonariuszy FSB, posługują się oficjalnie na terenie Ukrainy dokumentami SBU. Pozostają tam jako siły wsparcia dla działań SBU. W rzeczywistości jednak wszyscy są funkcjonariuszami 3. Wydziału FSB, Służby Naukowo-Techniczne. Nie udało się wyjaśnić, dlaczego akurat Desinow miał zrealizować to zadanie.

Strona 3:
Po raz pierwszy grupa Desinowa zwróciła na siebie uwagę w związku z szeroko zakrojonymi działaniami przeciwko Aleksandrowi Popowowi/Kaliningrad i Aleksandrowi Dudarewowi/Ryga/Hamburg.

Dalszego przebiegu zdarzeń, dotyczącego realizacji, pozyskania materiałów wybuchowych czy komunikacji — mimo podjęcia intensywnych działań — nie udało się ustalić, ponieważ nie można było wykluczyć poważnego zagrożenia dla działających na miejscu źródeł.

Także dalsze utrzymywanie łączności z Robertem [nazwisko zaczernione] było już niemożliwe, gdyż każdy kolejny kontakt poprzez ambasador [nazwisko zaczernione], ambasada L. [nazwa kraju zaczerniona], mógłby także prowadzić do optycznych anomalii.

Zarówno materiał fotograficzny, jak i notatki świadka Roberta [nazwisko zaczernione] relacjonującego zasłyszane informacje odpowiadają w przybliżeniu prawdopodobnemu przebiegowi zdarzeń. Nasuwa się także pytanie, dlaczego akurat 3. Wydział FSB miałby być uwikłany w tego rodzaju proceder. Co prawda Desinow służył do 2011 roku w Kabulu jako doradca Hamida Karzaja do spraw bezpieczeństwa. Desinow mógł zarazem zapewnić sobie łatwy dostęp do materiałów wybuchowych i technologii operacyjnych (OT). Mimo to, uwzględniając fakt, że w przypadku ­Tu-154 chodzi o rządowy samolot polskiego prezydenta o bardzo wysokich wymogach bezpieczeństwa — zdaniem autora raportu — umieszczenie w samolocie ładunku bądź nawet kilku ładunków TNT wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe bez zaangażowania sił polskich.

na podstawie Niezalezna.pl

Wniosek nasówa się sam.

Nieważne kto robi zamach, zamachy są planowane cały czas na świecie ważne aby zamach się nie udał.OD tego są służby kraju i zwierzchnicy którzy odpowiadają i nadzorują ochronę Polski.

W Smoleńsku zamach się udał a to dowozi że szefowie BORU, Premier Polski powinni zostać postawieni pod Trybunał Stanu. To oni decydują o bezpieczeństwie Polski oraz Polityków i Prezydenta RP. Skazani powinni zostać na wieloletnie więzienie dla przykładu dla wszystkich polityków, którym w przyszłości zamarzy się kariera polityka ale nie mają odpowiedzialności ani umiejętności zarządzanie krajem i życiem ludzkim.

Polacy mogli pomagać gdyż ktoś musiał wiedzieć kiedy służby ochrony Rządu kontrolują samolot aby ładunki wybuchowe umieścić po kontroli.

O dowodach zamachu czytaj

http://polskie-echo.com/tlumaczenie-slow-putinaw-smolensku-byl-zamach-rzad-po-oklamal-polakow/

 

Konrad W

25 października 2016

1 komentarzy
  1. I jeszcze podejrzana jest Królowa Anglii, Prezydent USA, Jaś Fasola, oraz połowa Polaków nie będących w pisie. Ogólnie Wszyscy są podejrzani o spisek, bo kto nie jest w sekcie, zawsze jest wrogiem. Tak uczono nas w PRL-u, Wszyscy byli agentami i wrogami, Wszyscy nas obserwowali, byliśmy szpiegowani i każdy był pod lupą. Teraz ta sama paranoja powtarza się na naszych oczach. Ludzie uśmiechnijcie się do siebie z życzliwością zamiast patrzeć na siebie jak wilki…przecież takie życie zniszczy Was gorzej niż rak. Ja życzę Wszystkim wiele radości i dobra. Pozdrawiam serdecznie.

Komentowanie jest wyłączone.