Tusk nie przygotowuje nic na wypadek braku porozumienia z Londynem

Tusk nie przygotowuje nic na wypadek braku porozumienia z Londynem

 

UE nie pracuje nad scenariuszem na wypadek braku porozumienia z Wielką Brytanią – zapewnił we wtorek szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Jego zdaniem możliwe jest nadal osiągnięcie do grudnia odpowiedniego postępu, by przejść do drugiej fazy rozmów ws. Brexitu.

„Słyszymy z Londynu, że rząd Wielkiej Brytanii przygotowuje się na scenariusz (na wypadek) braku porozumienia. Chciałbym powiedzieć bardzo wyraźnie, że UE nie pracuje nad takim scenariuszem” – powiedział Tusk podczas wystąpienia na zgromadzaniu Europejskiego Komitetu Regionów w Brukseli. Zapewnił, że UE negocjuje w dobrzej wierze i wciąż ma nadzieję, że tzw. wystarczający postęp będzie możliwy do grudnia. W poniedziałek w Brukseli rozpoczęła się ostatnia przed październikowym szczytem UE runda rozmów między przedstawicielami rządu w Londynie a Komisją Europejską. Szanse na to, że uda się przełamać impas ws. praw obywatelskich, rozliczenia finansowego i granicy między Irlandią a Irlandią Północną są jednak znikome.

Choć to Wielkiej Brytanii bardziej zależy na przejściu do drugiego etapu rozmów, które będą dotyczyły przyszłych stosunków z unijną „27”, w tym relacji handlowych, to postawa władz w Londynie jest postrzegana jako istotna przeszkoda. Wielka Brytania nie chce się bowiem zgodzić na stawiane przez UE warunki dotyczące rozliczenia finansowego i zapewnienia praw obywateli unijnych mieszkających na Wyspach.

Ze słów Tuska wynika, że nie ma on już złudzeń i jedyną możliwością, żeby przywódcy unijni mogli dać zielone światło dla przejścia do drugiej fazy rozmów jest przeniesienie tej decyzji na grudniowy szczyt UE. Szef Rady Europejskiej nie wyklucza jednak, że i wówczas może się okazać, że nie będzie szans na postęp.

„Jeśli okaże się, że rozmowy dalej toczą się wolno i nie osiągnięto wystarczającego postępu, wówczas razem z naszymi brytyjskimi przyjaciółmi będziemy musieli zastanowić się, dokąd zmierzamy” – oświadczył Tusk.

Jak podkreślał, kampania przed referendum w Wielkiej Brytanii była pełna fałszywych argumentów i niedopuszczalnych uogólnień. „Ale wielkim błędem byłoby interpretowanie negatywnego wyniku (tego głosowania) wyłącznie jako symptomu brytyjskiej odmienności i eurosceptycyzmu, ponieważ w całej Europie, nawet umiarkowani wyborcy pytali: +Czy Unia Europejska jest odpowiedzią na problemy braku stabilności i bezpieczeństwa, czy też przeszkodą na drodze?+” – mówił Tusk.

W poniedziałek między Brukselą i Londynem odbywał się słowny ping-pong ws. tego, kto ma zrobić teraz krok w rokowaniach. „Piłka jest teraz po stronie UE” – oświadczyła brytyjska premier Theresa May w związku z rozpoczęciem kolejnej, piątej rundy rozmów o Brexicie. „Piłka jest jak najbardziej po stronie Wielkiej Brytanii” – odpowiadał jej rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas.

W obliczu przedłużającego się impasu i coraz silniejszej pozycji zwolenników twardego Brexitu w partii brytyjskich konserwatystów, coraz częściej brane jest pod uwagę, że Wielka Brytania może opuścić Unię Europejską 29 marca 2019 r. bez zawarcia umów, które regulowałyby warunki Brexitu i kształt przyszłych stosunków. Z perspektywy gospodarczej oznaczać by to mogło powrót do stosowania taryf celnych zgodnych ze standardami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Byłby to poważny cios dla unijnych eksporterów, ale jeszcze poważniejszy dla firm brytyjskich.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

10 października 2017

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *