Robert Hinz dożywocie, zabicie 3 miesieęcznego synka.Dorset

Ojciec skazany na dożywocie za zabicie trzy miesięcznego synka.

 

Skazany, będący pod wpływem alkoholu trzymając dziecko za kostki, rzucił nim o ścianę.

Dziecko doznało poważnych urazów głowy, kości i żeber

Przeprowadzono dodatkowy wywiad środowiskowy( Serious Case Review) aby ustalić, czy władze mogły zapobiec tej tragedii. Matka dziecka, Monika, wyszła do sklepu po ziemniaki, kiedy doszło do zdarzenia, po powrocie dziecko umarło w jej ramionach

Pani Hinz powiedziała, że „jedyną rzeczą, która utrzymuje ją przy życiu” jest pozostała trójka dzieci

Polak, który niedawno stracił pracę w fabryce, brutalnie zaatakował swojego syna Juliana w kwietniu 2016 r. Po „miesiącach powtarzających się agresywnych aktów” został skazany w sądzie w Winchester Crown Court. Dziecko doznało poważnych obrażeń głowy, obojczyka i żeber, które zostały złamane z powodu „ściskania”, usłyszał sąd.

Hinz został uznany winnym zamordowania dziecka po 12-dniowej rozprawie, która odbyła się w marcu w Winchester Crown Court. Sąd usłyszał, że Julian w ciągu swojego krótkiego życia był wielokrotnie poddawany nadużyciu ze strony ojca, co doprowadziło do co najmniej 42 złamań. Ale skala nadużyć ujawniła się dopiero podczas sekcji zwłok chłopczyka.
Kiedy matka dziecka wróciła z zakupów, jej nieprzytomnym synkiem zajmowali się sanitariusze, którzy zostali wezwani do 3-pokojowego mieszkania w Boscombe, w hrabstwie Dorset tuż po godzinie 15tej 8 kwietnia 2016r. Hinz wybiegł z sypialni, gdzie jego syn leżał nieruchomo w łóżeczku od 15 minut i powiedział szwagrowi, żeby ten zadzwonił po pogotowie.

Oskarżyciel Nigel Lickley QC, powiedział sądowi, że Hinz, który najpierw sam próbował reanimować syna, po przybyciu karetki zaczął zachowywać się agresywnie. Sanitariuszom udało się go uspokoić i nakłonić do pomocy.

Kiedy na miejscu pojawiła się policja, ojciec dziecka próbował wsiąść do samochodu, aby jechać za karetką pogotowia, jednak został odwieziony do szpitala przez policjantów, ponieważ był pod wpływem alkoholu. Julian zmarł później w szpitalu w ramionach matki, gdy lekarze wyłączyli maszyny wspomagające życie. Dziś kobieta ujawniła w wyciskającym łzy oświadczeniu, że „tak wiele pytań dotyczących śmierci najmłodszego syna zostało bez odpowiedzi”, dodając, że ​​jej życie nigdy nie będzie takie samo.

Hinz został skazany za morderstwo, z uwzględnieniem spowodowania ciężkiego urazu ciała bez premedytacji, a także spowodowanie uszczerbku na zdrowiu z zamiarem zadania bólu we wcześniejszych atakach na dziecko.

Sędzia Warby podczas ogłaszania wyroku powiedział : „”Zabicie twojego syna nie było aktem przemocy popełnionym z premedytacją, w tym sensie, że było spontaniczne.To był skutek wybuchu niekontrolowanego gniewu, wywołanego przez jakiś hałas, który cię zdenerwował.”

Dziecko doznało złamań po obu stronach głowy, żeber, łopatki, kolan i stóp.

 

rob

Sąd dowiedział się, że złamania nóg, kolan i stóp, były spowodowane wykręcaniem i ciągnięciem, podczas wymachiwania dzieckiem w powietrzu. Pani Hinz nie była obecna w sądzie w czasie ogłoszenia wyroku.

„Mój mąż skrzywdził mnie i moje dzieci ogromnie. Nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego, planuję złożyć pozew rozwodowy tak szybko jak tylko jest to możliwe”.

Inspektor Richard Dixey, z głównego zespołu śledczego policji w Dorset powiedział: „To była naprawdę przerażająca zbrodnia. „Julian Hinz miał zaledwie trzy miesiące, ale w swoim krótkim życiu doświadczył przemocy ze strony swojego ojca, kogoś, z kim powinien być bezpieczny. Ta przemoc ostatecznie zakończyła się zamordowaniem Juliana. Robert Hinz nie był w stanie kontrolować gniewu i agresji, co kosztowało Juliana jego życie.

„Myślami jestem teraz z matką i rodziną Juliana, którzy utracili go i nigdy nie dowiedzą się jakim człowiekiem mógł zostać kiedy dorośnie.”

Katarzyna Cz.

9 maja 2017
Czytaj inne artykuły w dziale Crime