Przestrzegam przed samochodową firmą w Doncaster – List do redakcji

d5

Wielka Brytania

Doncaster

Ludzie listy piszą

Witam droga redakcjo – chce przestrzec przed jedną firmą w Doncaster

 

2 wrzesnia

 Zakupiłem auto w firmie Car….p w Doncaster. Obsługiwał mnie młody Polak.

Sprzedawca był bardzo przekonujący. Gdy dowiedział się, że lubię dbać o auto zaproponował mi usługę GardX protect. Koszt wykonania tej usługi w tej firmie to 299 funtów.

Po zademonstowaniu działania GardX na próbce materiału zdecydowałem się na zakup danej usługi. Zapłaciłem i następnego dnia samochód miał być gotowy do odbioru.

W dniu odbioru samochodu, ów sprzedawca nie miał czasu na obsłużenie mnie, ponieważ miał inne spotkania z klientami, więc skierował mnie do swojego kolegi (anglika). Ów Anglik przygotował dokumenty do podpisu i odbioru auta.

Zapytałem go czy może mi dać jakiekolwiek poświadczenie wykonania usługi GardX, potwierdzenie gwarancji? Jakże byłem zdumiony gdy usłyszałem, że nie mają żadnych dokumentów poświadczających wykonanie usługi, jedynie naklejka na przedniej szybie samochodu.

Przy odbiorze samochodu inna osoba powiedziała, że dokumenty dostanę pocztą w najbliższym czasie. (Pierwsze kłamstwo jak się później okazało)

 9 września

 Po około tygodniu zauważyłem na moim samochodzie ptasie kupy. Postanowiłem je usunąć. I znów ździwienie, gdyż po usunięciu środkiem firmy GardX okazało się iż karoseria na masce samochodu zmieniła delikatnie barwę. Postanowiłem sprawdzić czy ochrona jest wogóle należycie naniesiona w środku samochodu. Wziąłem butelkę z wodą i małą jej ilość wylałem na tapicerkę tylniego siedzenia samochodu. Woda wsiąkła niczym w gąbkę (wg reklamy i ulotki powinna się skroplić i pozostać na zewnątrz, co umożliwiłoby wytarcie jej zwykłą szmatką)

Postanowiłem zadzwonić do Polaka.

Kazał mi przyjechać do firmy, żeby mógł sprawdzić co się dzieje.

Tego samego dnia pojechałem do Car….p Doncaster. Polak stwierdził, że na jego oko GardX nie został zaaplikowany w środku na pewno, na zewnątrz prawdopodobnie też. Przeprowadziliśmy wtedy ponownie test wody. Rezultat ten sam, woda wsiąkła w tapicerkę samochodową bez najmniejszych oporów. Ponieważ Polak w swoim aucie również ma zaaplikowany GardX przeprowadziliśmy test wody u niego. Woda skropliła się i nie wsiąkła w tapicerkę. Stwierdzam zatem tak samo jak Polak pracownik iż ochrona w moim aucie nie została zaaplikowana. Wtedy też dowiedziałem się że certyfikat poświadczający wykonanie usługi i gwarancję powinien zostać wydrukowany w dniu odbioru auta.

Czyżby celowe działanie i wprowadzanie klientów w błąd?

Poprosiłem zatem o zwrot zapłaconej kwoty za niewykonaną usługę. Sprawa została przekazana kolegom anglikom, a Polski pracownik został odsunięty od sprawy.

Od tych panów dowiedziałem się co następuje:

Nie mogą mi wydrukować certyfikatu (gwarancji) gdyż usługa nie została wykonana, poprosiłem zatem o zwrot pieniędzy, stwierdzono zatem, że zwrócić pieniędzy nie mogą gdy usługa została już raz wykonana. Poprosiłem zatem o certyfikat, stwierdzili więc że wydrukują mi certyfikat że usługa została wykonana.

Nastęnie ów konsultant już Brytyjczyk podpisał mi dwa oświadczenia:

„To jest porada, że GardX został zaaplikowany w samochodzi i nie jest refundowany.”

a za kilka chwil stwierdził, że

„Zamówimy GardX do inspekcji Twojego samochodu. Jeżeli był zaaplikowany, ponownie go zaaplikujemy żeby być pewnym wykonania poprawnie. Jeżeli GardX nie był zaaplikowany zaoferujemy Tobie pełen zwrot.”

Poprosiłem o rozmowe z kierownikiem. Usłyszałem że prowadzi w tej chwili konferencję i nie może ze mną rozmawiać.

Spytałem zatem czy mogą zaaplikować mi GardX dzisiaj. Joel odpowiedział że mogą to zrobić. Musiałbym zostawić auto na 2 do 3 godzin i wrócić po nie. Zapytałem czy mogę być obecny przy nakładaniu GardX, gdyż chcę być pewien że usługa zostanie wykonana poprawnie. Niestety po moim pytaniu firma nie miała już tego dnia czasu na założenie tej ochrony, wszystkie wolne godziny zostały nagle pozajmowane, a mi pozostało czekać na inspekcję GardX w domu

Ponieważ jestem pewien iż GardX nie został zaaplikowany w moim wozie, wyszedłem do domu i pozostało mi jedynie czekać na inspekcję wozu i zwrot pieniędzy wydanych na nieistniejącą ochronę.

20 września

 Po kolejnym tygodniu zadzwoniłem do firmy żeby zapytać co z moją sprawą. Okazało się iż nikt sprawą się nie zajmował. Zadzwoniłem więc do firmy GardX. Tam dowiedziałem się iż firma nie posiada żadnych inspektorów, którzy mogą skontrolować kwestię poprawnego nałożenia ich środków.

Wszelkie reklamacje muszę kierować do Car……p. Po raz kolejny sprzedawcy z Car……p kłamią? Celowe wprowadzanie w błąd?

Po raz kolejny prosiłem o rozmowę z kierownikiem. Tym razem prowadził jakieś spotkanie.

Do końca dnia nikt się ze mną nie skontaktował w tej sprawie. Kolejna próba nieudana.

Dzisiaj znów pojechałem do Car……..op, gdzie po rozmowie z jednym z pracowników podającym się za kierownika dowiedziałem się że firma GardX posiada według niego inspektorów, którzy mogą stwierdzić czy ochrona jest zaaplikowana czy też nie.

Sprawę przekaże do Joela i że mam czekać na telefon w dniu jutrzejszym. Kieronik stwierdził iż mogło być to winą pracownika, który mógł zapomnieć nałożyć ochrony w samochodzie.

Nie zapomniał nakleić potwierdzenia na szybie…

Sumując, zapłaciłem 300 funtów za usługę która nie została wykonana, sprzedawcy wodzą mnie za nos, zmyślając co raz to inne bajki.

Raz możemy aplikować dzisiaj dla pewności, raz nie mogą bo nie ma wolnego terminu, innym razem zamawiają inspektora – który nie istnieje, potem stwierdzają że inspektor jednak istnieje….. ale sprawą zajmą się jutro

Rodzi się zatem pytanie ilu klientów lubiących dbać o swoje auta zostało okradzionych poprzez celowe wyłudzenie pieniędzy za niewykonaną usługę.

Dla potwierdzenia celowości działania na niekorzyść klienta można podać to iż w wozie umieszczono naklejkę potwierdzającą jej wykonanie, firma broni się iż mógł nie dopilnować wykonania usługi jeden z pracowników. Zatem dlaczego nie zapomoniał o naklejce?

Do tej pory nie otrzymałem zwrotu a poniosłem dodatkowe koszty związane z 2 wyjazdami do Doncaster z Wakefield.

Droga redakcjo proszę zajmijcie się tą sprawą, aby wszyscy czytelnicy sprawdzili czy płacąc za podobną usługę w firmie Car……….op nie zostali oszukani tak jak ja.

Zamieszczam w załączniku zdjęcia oświadczeń  jak również ulotkę GardX. Do wglądu posiadam rachunek za wykonaną usługę i gwarancję jej wykonania.

Z miłą chęcią również można przeprowadzić test w moim aucie dla udowodnienia sprawy.

Pozdrawiam czytelnik – masz ten sam problem napisz , zamierzam iść do sądu nowak.arkadiusz.86@gmail.com

d2
d3
20 września 2016
Czytaj inne artykuły w dziale Sprawy Polonii

2 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  1. Ja juz 10 września powołałbym sie na prawa konsumenta i dzwonił tam gdzie trzeba.
    Są instytucje które bardzo lubią tego typu sprawy przyjmować i tempią nieuczciwych sprzedawców/serwisantów
    Następna rada nigdy nigdzie nie dzwoń i nie chodź
    Pisz maile. Płać kartą kredytowa za tego typu usługi
    Visa by ci to zrefundowała.

  2. Dokładnie to samo było w moim przypadku plus ponad to zapomnieli mi powiedzieć że mój samochód nie ma navi, ma przycisk który sprzedawca powiedział że trzeba aktywować w salonie, pojechałem i okazało się że nie ma nawigacji a sprzedawca zapomniał co mówił tydzień wcześniej. Nie polecam!!!