Polacy zawsze będą mogli pracować w Wielkiej Brytanii

Polacy zawsze będą mogli pracować w Wielkiej Brytanii

 

Brexit jest rozpoczęty , sprawa Polaków obecnie zamieszkałych na wyspach jest klarowna czyli wszyscy czekają na decyzję Lewackiej Brukseli.

Zastanówmy się teraz co pokaże przyszłość, czy Polacy będą mogli pracować na wyspach.

Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba podzielić odpowiedz na dwa aspekty: ekonomiczny i polityczny.

1 Aspekt ekonomiczny.

Pracownicy emigracyjni są potrzebni w społeczeństwie i gospodarce rozwijającej się. Wielka Brytania to wspaniały kraj na swój biznes ponieważ jest mały  ZUS , łatwość prowadzenia firmy dlatego powstaje i jest wiele firm a firmy te potrzebują pracowników. Pracodawca woli mieć większy wybór pracowników niż mniejszy dlatego Polacy są najlepszym przykładem na wyspach. Jest ich ponad milion. 

Brytyjczycy mają też wiele takich prac ,których obywatele brytyjscy nie lubią np. sprzątanie pokoi w hotelach, opieka nad starszymi, wysokie normy w magazynach. Jest też duże zapotrzebowanie na kierowców, spawaczy. Dlatego pracowników zawsze będzie brakowało.

Problem Brexitu nie są ilości Polaków pracujących ale problem jest ilość Polaków pobierających benefity na rodzinę dlatego pani May powiedziała już, że będą one dopiero po 4-5 lat pracy. Wysoka kwota wolna od podatku a wysokie benefity doprowadziły do takiego stanu, że wystarczy że jedna osoba z rodziny pracuje i rodzina pobiera maksymalne benefity. Zasiłki wydrenowały budżet do takiego stopnia, że nie ma już benefitów na 3 dziecko. Jednak pracownicy są i będą potrzebni dlatego z punktu widzenia ekonomicznego Polacy zawsze znajdą pracę na wyspach , niestety bez benefitów na dzieci.

2. Aspekt polityczny.

Rząd z Londynu ma większe teraz problemy niż emigracja na wyspy i Polacy. Oto Londyn musi przeciwstawić się Lewackiej Brukseli, która nie chce iść na współpracę czyli handel bez ceł w Europie co zaproponowała Premier May. Tusk, Junker i Merekl mówili – Anglicy nie będą jeść cukierków ale sól za to że opuścili „niebiańskie niebo” czyli ich ukochana ale pod dyktaturą Unię Europejską.

Bruksela musi ukarać UK bo jak Londynowi uda się utrzymać przyrost gospodarki inne kraje wyjdą z ich bloku i przestaną mieć kasę na wysokie zarobki i emerytury. Upadek UE to także odzyskanie przez Rządy krajów polityki podatkowej i będą mogły opodatkować odpowiednio wielkie koncerny niemieckie aby dać ludziom większe benefity i dać możliwość równą konkurencję z lokalnymi firmami.

Dlatego też Wielka Brytania potrzebuje teraz sojuszników na walkę z Tuskiem, Junkerem i Merkel. Ci dwaj panowie to dobermany pani z Brukseli. 

Oczywiste jest że sojusznikami w Europie z Londynem jest rząd PIS w Warszawie , Łotwa  Estonia. Warszawa za to iż prowadzi identyczna politykę międzynarodowa czyli przeciwstawia się Berlinowi i Moskwie. Londyn to jedyne kraj w Europie który ma siłę militarną czyli atomową postawieniu się Rosji. Londyn się nie patyczkuje co pokazał zamykając pół roku temu rosyjską telewizje na wyspach za szerzenie propagandy ( to samo powinno zrobić się w Polsce z TVN który jest prorosyjski i proniemiecki ).

Dlatego politycznie Wielka Brytania będzie dalej przyjmowała osoby do pracy ale sezonowo z Polski czyli bez zasiłków dla rodziny. Będzie się to podobało i pracodawca i mieszkańcom. Wybory już za prawie za 2 lata wiec Konserwatyści mają szansę wygrać ponownie jeśli zagwarantują pracowników z UE pracodawcą czyli Polaków oraz zmniejszą wydatki na benefity dla osób z Europy. Ponadto przyjmowanie pracowników nawet z Polski pokazuje że Londyn może liczyć na współprace z Warszawą w rywalizacji z Niemcami które chcą zniewolenia krajów w Europie pod nazwą Unia Europejska. Łotwa i Estonia przyjęła żołnierzy Angielskich więc Londyn pokazał kły Rosji ale emigracja z tych dwóch krajów jest tak mała ( to małe liczebnie kraje ) że szkoda o tym pisać.

kaczy

 PODSUMOWANIE:

Premier May powiedziała emigracja jest dobra ale nadmiar szkodzi wydatkom rządowym dlatego będzie musiała być kontrolowana. To znaczy że nie będzie zamknięta dla Polaków ale ilości przyjmowania osób na „stałe” będzie pod kontrolą rządu.

Dlatego Polacy będą zawsze przyjeżdżać do pracy na wyspy , niekoniecznie będą dostawać od razu zasiłki na rodzinę, może to być dopiero po 4-5 latach. 

Jeśli chodzi o status obecnie 1 miliona Polaków z rodzinami w Wielkiej Brytanii byłby on już dawno uregulowany gdyby Donald Tusk umiał przeciwstawić się Merkel. Theresa May dwukrotnie wyciągała rękę mówiąc daje gwarancje emigrantom z Unii na wyspach w zamian za gwarancje Brytyjczyków w Europie. Dwukrotnie Tusk przeszedł obojętnie.

W Polsce powinni mu odebrać obywatelstwo Polskie za to iż na wyspach jest milion Polaków a on ich ma w 4 literach. Dla sprawiedliwości powinno być tak kto popierał Tuska i głosował na Platformę wyjeżdża z wysp kto był przeciwko zostaje . To przecież przez niego Polacy na wyspach sa na krawędzi, gdyby pomyślał że milion jego rodaków mieszka na wyspach już dawno powinien podać rękę Premier May i Polacy , Europejczycy i Brytyjczycy w UE mogliby spać spokojnie.

Gdyby przy władzy teraz w Polsce była Platforma Obywatelska sprawa Polaków byłaby gorsza. Gdyż pro-brukselski i proniemiecki kierunek tej partii doprowadzał by do izolacji i konfrontacji z Rządem z Londynu więc Brytyjczycy nie mieliby żadnego układu aby trzymać tutaj Polaków. Przesortowanie obecnie mieszkających Polaków  oraz zatrzymanie nowych byłoby szybkie. To samo było gdy Cameron pojechał do Warszawy do Ewy Kopacz, która była Premierem. Gdy wrócił od razu zatrzymano zasiłki dla niepracujących Polaków gdzie Brytyjczyk mógł je mieć bez problemu w krajach unijnych.

Dlatego Polacy na wyspach którzy nie chodzą na wybory tylko 50 000 była ostatnio w wyborach na milion ludzi to nawet nie 10 % , powinna podziękować że Polacy w Polsce zmienili Rząd Platformy. Zresztą większość mediów jak i ludzi na wyspach popiera lewackie Partię w Polsce.. Można PIS lubić albo i nie ale –  właśnie stawianie się Kaczyńskiego przeciwko Brukseli i Niemcom a trzymającego z Londynem daje pretekst Pani May do ochrony Polaków na wyspach aby nie zostali wyrzuceni w takiej ilości jakie chcą mieszkańcy głosujący na Brexit.

Zmiana ilości przylatujących pracowników z Polski na wyspy może się zmienić dopiero za 4 lata kiedy gospodarka Brytyjska już przestawi się na produkty z krajów z poza UE z którymi już podpisała umowy. Wtedy to ludzie z Indii, z Pakistanu, Australii, Izraela, Turcji będą dostawać pozwolenia na pracę więcej niż Polacy i Europejczycy. Chyba że Unia Europejska Cesarstwa Niemieckiego upadnie.

Wtedy kraje już osobne dogadają się na temat wolnego handlu bez ceł, oraz emigracji. Nikt nie będzie musiał płacić miliardów do Brukseli na ich utrzymanie i zachcianki i kraje będą inwestować w swoje gospodarki co zmniejszy emigrację wewnętrzna w Europie. Rozwijająca się wtedy Wielka Brytania po upadku Brukseli oraz wolnym handlu z krajami w Europie będzie potrzebowała pracowników i Polaków jak w 2005 roku.

Brytyjczycy głosowali na Brexit aby pozbyć się emigrantów w tym Polaków w części i zatrzymać nowych. Politycy ich słuchają ale patrzą też szerzej na politykę międzynarodową, jeśli PIS utrzyma władze przez kolejne dwa lata i kolejne 4 i będzie dalej mieć politykę wspólną z Londynem przeciwko ekspansji Niemiec i Rosji. Premier May będzie miała pretekst by chronić Polaków od tzn. Brexitowców, którzy głosowali na Brexit aby przetrzepać emigrantów i Polaków na wyspach.

Zmiana rządów w Polsce na pro-brukselskie jak Nowoczesna czy Platforma to pakowanie co najmniej 1/3 a może i 1/2  Polaków z wysp na co naciska część głosująca na Brexit. Premier May ma i frakcje w swojej partii aby zrobić porządek z emigracją natychmiast i aby robić to umiarkowanie. Na razie wygrywa opcja umiarkowana właśnie dzięki temu że Rząd PIS jest sojusznikiem Londynu w konfrontacji z „gangiem Brukselskim” . Brexit juz danwo nie jest ekonomiczny bo firmy brytyjskie też stracą na cłach ale polityczny czyli powstrzymanie przez UK i USA odbudowy silnych dyktatorskich Niemiec pod przykrywką Unii Europejskiej.

Konrad W

2 kwietnia 2017
Czytaj inne artykuły w dziale Polityka